Magia radia

Niech nikt mi nie próbuje wmówić, że radio to medium przeszłości. Magia nie znika, a radio jest magią. Ostatnia niedziela była dla mnie sentymentalną podróżą w przeszłość – po raz pierwszy od ośmiu lat (jak ten czas szybko leci!) wszedłem do budynku na Myśliwieckiej 3/5/7. Adres znany chyba wszystkim miłośnikom radia w naszym kraju. Nie dość, że wszedłem, to jeszcze spędziłem tam kilka wspaniałych godzin. I punkt dziewiąty life-update gwałtownie powędrował do góry na liście rzeczy do zrobienia… Ale po kolei.

Od pewnego czasu biorę udział w kursie retoryki i krytyki praktycznej organizowanym przez Instytut Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk. Ostatni weekend upłynął pod znakiem radia. Jeden z prowadzących Klub Trójki, Dariusz Bugalski, przyszedł do nas w sobotę i dał się namówić (nie było trudno :>) na opowieść o Radiu. Opowieść przeniosła mnie od razu do czasów, kiedy codziennie szwendałem się po korytarzach PR3, TOK FM czy Radia Zet… Na zakończenie dostaliśmy garść gazet, w których mieliśmy znaleźć inspirację do “mini Klubu Trójki” – dziesięciominutowego programu na jakiś interesujący temat. Coś w rodzaju porannego kolegium w redakcji, tylko ograniczonego do elementu samodzielnego wyboru problemu. Jak się okazuje, tematy leżą wszędzie – trzeba tylko umieć je znaleźć. “Nasz” temat – “czy dobro się opłaca”.

Kolejny dzień – nagrania. Znajome studio, znajome korytarze, magia czerwonej lampki przy mikrofonie (jeśli kogoś interesuje, w studiu rezerwowym PR3 używa się Neumannów “Made in Western Germany”), wciąż stoją szpulowce (tak, ciągle używa się ich do montażu – jeśli ktoś chce), Dalet – system do edycji i emisji dźwięku – wiesza się równie często jak osiem lat temu…

Podsumowanie jest proste:

  • Radio jest magiczne. Telewizja nie.
  • Podzieliłem się wrażeniami z kolegą, który kiedyś stworzył od zera stację radiową, lecz od lat już robi inne rzeczy. Rozumiał mnie doskonale i dodał: właśnie dlatego nie chodzę już do radia – żeby tam nie zostać.
  • Tematy leżą na ulicy. Kwestia ich właściwego ujęcia.
  • Radio (prawdziwe) może przeżyć renesans – dzięki internetowi. Nie radio ‘grajek’, lecz prawdziwe – takie z którego można się czegoś dowiedzieć, w którego słuchanie trzeba się zaangażować…
  • Szybki przegląd dyskusji o radiu online: ZAiKS bierze kasę. OK, niech będzie. Ale dlaczego jak ktoś się opłaca ZAiKSowi, to po swoją działkę szybko zgłasza się ZPAV? Chce tyle samo za to samo. Dlaczego mamy płacić dwukrotnie?
  • Pora zacząć się realizować. Na początek podcastowo, by odzyskać wprawę…
  • Radio jest magiczne. Chcę wrócić.
  • Medium przeszłości? Ktoś tak mówi? No przestań. Telewizora to może cały czas w domu nie mamy (znaczy jest jeden ale nie ma anteny), za to PR3 leci jakjieś 80% czasu.
    Z radiem to ja mam tylko jeden problem, nie mam czasu spokojnie posłuchać CD 😉

  • U mnie z kolei radio włącza się rano i towarzyszy zasypianiu. W ciągu dnia niestety jestem poza domem i nie bardzo mam jak posłuchać, za to drodze do i z pracy towarzyszą mi nagrania nocnych audycji 🙂

    Płyty odeszły nieco w kąt od kiedy z powodu braku miejsca na nie przekonwertowałem większość do mp3 i trzeba włączyć szumiący komputer by się do nich dobrać…

    Za to ostatnio kolekcja winyli się poszerzyła – i muszę zainwestować w nowy gramofon, bo poprzedni nie działa z nowym wzmacniaczem. *chlip*

    ł.